06.03.2017

LEBEN, LIEBEN & GENIEßEN vol.1

Dużo się w realnym życiu dzieje. Wraz z pierwszym marca poczułam się, jakby mnie oblano lodowatą wodą prosto z Antarktydy. Wiosna wiosną- ale nie zgadzam się na nowy miesiąc. Bojkotuję. Czuję się jak miś, który dopiero co się przebudził. Kurde, no nie jestem gotowa na nadchodzące wyzwania. Nic a nic.

LEBEN, LIEBEN & GENIEßEN to rubryka odpowiedzialna za tu i teraz - "żyj, kochaj i delektuj się" będą to tacy nieformalni ulubieńcy. Zastąpią poszczególne faworyty, które pojawiały się na końcówce sezonu - a nie były one w 100% formatem, którego szukałam.

Zaczynamy!



Znaleźć dobrą składnikowo czekoladę to naprawdę już wyższa szkoła jazdy. Unikam od początku roku świadomie cukrów prostych, idzie mi raz lepiej raz gorzej ... ale gorzkie czekolady ze mną pozostaną. Lubię czekolady VIVANI, mają przeróżne smaki choć mój wzrok zatrzymuje się jedynie na tych gorzkich. Ta ma w składzie cukier kokosowy- więc jestem jak najbardziej na tak. W  asortymencie jest również dostępna gorzka czekolada z całymi orzechami, która oczywiście powędrowała od razu do koszyka, bo zazwyczaj takiego typu czekoladę spotykałam jedynie w wersji mlecznej.
VIVANI jest dostępna w polskich internetowych sklepach z żywnością. W raaaazie czego ;)

Jeśli już o słodyczach mowa, to pianka pod prysznic o zapachu Tasty Donut podkradła mi serce już w sklepie. Pachnie obłędnie. Naprawdę.
W połączeniu z kawowym peelingiem mam wrażenie, jakbym dosłownie nie była pod prysznicem tylko gdzieś w uroczej kafejce, piła kawę i zajadała się "tym czymś"- bo tak naprawdę chyba jeszcze nigdy nie spróbowałam prawdziwego donuta. Niemniej, ten przesłodki zapachowy klimat może u mnie zostać na dłużej.

Magazyn w tle to "mój ulubiony" Emotion SLOW który u nas w domu gości i miejmy nadzieję jeszcze przez długi czas gościć będzie (różnie z tymi magazynami bywa, jak tylko wypowiesz głośno że coś lubisz to albo wycofują albo zmienia się jakość) - jest on bowiem idealnym dodatkiem do tej rubryki. A na nim moje złotko karma, która zafundowała mi niejedną nieprzespaną noc.
Bo kupić czy nie kupić biżuterię kiedy się praktycznie żadnej nie nosi?!
Są idee, pod którymi mogę podpisać się rękoma i nogami a ta wokół karmy jest mi bardzo bliska. Zatem cieszę się bardzo, że mi ją jednak sprezentowano i od tej pory noszę ją prawie codziennie. Tym samym wraz z delikatną branzoletką tworzą jedyny mój biżuteryjny duet (nie licząc obrączki).
Edit: mimo wielu szarpnięć małego chłopczyka łańcuszek wciąż jest cały!

Gilmore Girls. Stars Hollow. Lorelai i Rory.
Jako nastolatka oglądałam historę wokół mamy i córki, ale nigdy nie znałam całego wątku. Powrót bohaterek z czterema nowymi odcinkami sprawił, że nabrałam ogromnej chęci poznać całą fabułę od początku. Póki co minęły 2 miesiące a ja wciąż jestem na pierwszym epizodzie, niemniej jest to właśnie to czego szukam. Potrzebuję coś lekkiego. Obawiałam się, że wraz z nowym innym serialem będę zarywać nocki lub nie będę mogła się odciąć (jak np. w przypadku Grey´s Anatomy lub Downton Abbey) ;))
Bardzo miło się ten serial ogląda (dystans i ironia bohaterek zaraża!), nie mam problemu urwać odcinek w połowie i wrócić do niego nawet parę dni później, bez wewnętrznego stanu niewygodnej ekscytacji, że muszę natychmiast skończyć dany odcinek (i włączyć od razu następny). Dziewczyny umilają mi niejeden seans we wannie. To się nazywa komfort. 

Ten ceramiczny kubek to prawdziwa perełka. Beżowy w granatowe kropki rozczula mnie przy każdym użyciu. Ta kuleczka tak fajnie leży w dłoni, że nie chce się jej odstawiać.  Dostaliśmy dwa takie w prezencie i jakimś cudem pasują wręcz idealnie do nowego serwisu. Planujemy dokupić kubki, aby mieć do kompletu.
Ale to już na nowym :)

Zimowy niezbędnik to krem do rąk i pomadka ochronna- duet, który ciężko dopasować. Choć z pomadką Sante trafiłam od razu w 10tkę to kremów do rąk już trochę w życiu przetestowałam. Póki co wracam do kremu z Rituals, bo to on najlepiej sobie radził w zimowe dni. 

Last but not least bawełniana torba z drogerii DM. Uwielbiam je. Jest to torba taka jakby na wynajem. Można ją bowiem po zakupach oddać - wtedy zwracają kwotę, wymienić za darmo na inny kolor, bo co jakiś czas wprowadzają nowe albo po prostu - jak to robię ja - sobie zostawić i kolekcjonować. Ostatnio po paru latach używania oddałam dość już zmęczoną torbę i nie było to żadnym problemem. Bardzo chwalę sobie takie rozwiązanie i chętnie rozdaje je w prezencie. Zawsze mam taką w torebce. Zabieram na zakupy lub na ryneczek. W innej trzymam zabawki do piaskownicy. A do jeszcze innej pakuję np. na wyjazdy jedzenie dla całej naszej czwórki. Jest niesamowicie pakowna, leciutka i przede wszystkim ekologiczna. Poza małym napisem na ramiączkach jest całkowicie jednolita co mi osobiście bardzo się podoba. 


Kommentare:

  1. Antworten
    1. Hehehe a co Cie zaciekawilo?
      Poki co nie wybieram sie do Polski...

      Löschen
    2. Emotion Slow torba i kubasek :) przy następnej podrózy daj znać, zlożę zamówienie ;)

      Löschen
    3. :)) dobrze!
      A wiesz ze kubek to akurat polski .... ceramika z boleslawca ;)

      Löschen
    4. tak myślałam...lubię bardzo :)

      Löschen