Posts mit dem Label thegoodlife werden angezeigt. Alle Posts anzeigen
Posts mit dem Label thegoodlife werden angezeigt. Alle Posts anzeigen

03.09.2020

‿Jul⁀

 


Lipiec czas wakacji i urlopu- po dekadzie wróciłam na łódkę i z pierwszym wiatrem we włosach wróciły wspomnienia z dzieciństwa. Po raz kolejny potwierdza się przysłowie "czego nauczymy się za to na starość jakby znalazł".

Najlepsze Sushi jakie dawno jadłam - mała odskocznia do przyjaciół do Poznania

Nie trzeba wyjeżdzać na drugi koniec Europy aby doświadczyć odpoczynku i spokoju ducha... krajobrazy wokół Berlina były piękne. Trzeba tylko od czasu do czasu zmienić perspektywe patrzenia. 

05.02.2018

.

Ludzie zawsze wiedzą lepiej. Dotychczas myślałam, że dotyczy to wyłącznie starszego pokolenia, którzy powiedzmy, mają w genach gdzieś tam zapisane,  że zawsze wiedzą lepiej, służąc oczywiście tylko dobrą radą.
Okazuje się jednak, że również społeczeństwo, które Cię otacza ma swoje zdanie.
Zdanie na temat ile powinnaś mieć dzieci, jak powinnaś mieszkać, jak żyć, z kim być ... kim być.

Wytykają, oceniają i summa summarum sprawiają, że zaczynasz wątpić.
A uczucie wątpienia, taka mała iskierka która gdzieś tam w środku powoduje lekkie mrowienie, i tu chyba się zgodzimy, jest jak uwierający but.

I tu powrócę do starszego pokolenia, które klepiąc po ramieniu pociesza, że ludzie zawsze będą mówić... ponieważ w głębi serca, chcieli by po prostu tego samego.


28.01.2018

easy like...

Chce mi się wiele rzeczy. Tak po prostu. Dla bliskich i dalszych. Taka jestem. 
A dla tych moich Trzech to już bym gwiazdy z nieba ściągnęła. 
Sama pamiętam z dzieciństwa zapachy unoszące się w powietrzu. Dlatego jedno z tych rzeczy, które robię przede wszystkim bo lubię- to (zdrowe) pieczenie, gotowanie i sprawianie, że w naszym domku zawsze czymś dobrym pachnie. Jeśli akurat nic nie robię, to zapalam świeczki zapachowe hehehe you know ;)

I należę do tych, którzy w sobotę parę chwil przed północą wkładają ciasto do pieca. Bo weekendy są od ciast, a niedziele w szczególności. 
Kawy bez limitu, bez pośpiechu, wspólnie i z pytaniem "Mamo, mogę jeszcze kawałek?"



23.11.2017

thirty

Trzydzieści lat minęło...wow, jak to brzmi. W duchu jednak wcale tego nie czuję. Dodatkowo wszyscy dookoła zapewniają, że trzydziestka to dla kobiety fajny wiek. I coś w tym jest, bo od paru lat czuję skradające się zmiany-zmiany - jeśli ma to jakiś sens.
Czytając zeszłoroczny wpis chwile po urodzinach, zdziwiłam się, że dokładnie tak samo podsumowałabym tegoroczne urodziny.
It´s all about the people in your life...

Że pamiętają.
Że zadzwonią, napiszą, wyślą kartkę.
Że zrobią niespodziankę.
Że zabiorą na wyjazd.
Że upieką tort i posadzą w dużym wygodnym fotelu niczym jak księżniczkę.
Że przyniosą szampana da łóżka i zabiorą do spa.
Że są i będą, i to nie tylko, bo masz urodziny.

Za uśmiechnięte, życzliwe buzie i to wszystko, jestem wdzięczna i jeszcze raz wdzięczna. Happy me.

Cheers santé salut 30!
Be good, kind and positiv!


09.08.2017

summer vibes

Niby jest sierpień, niby środek lata i dla wielu czas wakacji.
Jednak nie mogę oprzeć się wrażeniu, że to już nie jest to. 
Mimo do jesieni jeszcze chwila, to wyczuwalna jest już w powietrzu. 

Nie wylatuję w myślach otaczając się puchowym szalikiem, nie kupuję dyni, nie zamieniam torebki na jesienną. 
Nie chcę niczego przyśpieszać... raczej dostrzegam zmiany, które sierpień ze sobą niesie. Uśmiecham się do nich. 

Ale jeszcze na chwilę odwracam się ku temu plecami. 

Lubię swoje słońcem muśnięte ciało i białe paznokcie. 
Zapach grilla i otwarte na oścież okna. Taras, który zamienia się latem w dodatkowy pokój. 
Zieleń i długie sukienki. 
Jestem dzieckiem bosych stóp, z arbuzem pod pachą i okularami na nosie jeszcze na chwilę chcę się tym wszystkim (na)cieszyć. 

Przecież nam tak mało do szczęścia potrzeba. Prawda?!


20.07.2017

roczek

Roczek drugiego dziecka to już wydarzenie w całkiem innym klimacie. Brakowało mi tych szczególnych emocji i wzruszenia jak za pierwszym razem. Mimo tego, myślę że dla niego był to bardzo udany dzień. A dla nas jeszcze lepszy wieczór, kiedy to już Roczniak imprezę swą opuścił...

I gry były. I śmiechu dużo. Wino, letni wieczór i beztroskie spędzanie czasu, aż do późna w nocy.
W ogóle pobyt w Polsce był tym razem zdominowany towarzyskimi spotkaniami.
I kurcze, tak po cichu uchylę rąbek tajemnicy... fajnych mamy tych przyjaciół i znajomych!


22.11.2016

brothers

Wielokrotnie pytana jak to jest być Mamą dwojga chłopaków, nadal nie do końca potrafię odpowiedzieć.
Mam wrażenie, że Młodszy już od zawsze jest z nami. W tej samej sekundzie jednak wiem, że nie jest to prawdą, czuję więź, którą ze starszym bratem mam - 3 lata spędzone razem nie da się tak ot pominąć.
Starszak nie jest już tym małym chłopczykiem, który jeździł ze mną na uczelnię, do którego mi czasem po cichu tęskno. A ja zapewne nie jestem już tą młodą mamą, którą przy nim byłam. Nowy członek rodziny wniósł własną dynamikę do naszego życia. Tyle wdzięczności i radości, ujęte w małym uśmiechu - trudne do opisania.
Na pewno o jedne stópki więcej do wycałowania :)

Więc główkuję, szukam, rozmyślam. 
Jak to w końcu jest?!

Nie mam odpowiedzi. Bo dobrze jest, a nawet lepiej.
Rozczula mnie, że poza nami rodzicami.... mają teraz siebie.


18.07.2016

Jonathan

Opuszczając wesele trzy godziny przed porodem, można by powiedzieć, że wytańczyłam tego Maluszka na świat.
I cząstka prawdy w tym zapewne jest.
A jest jak jest. 
Jest cudownie.

Cheers to a wonderful summer!


05.06.2016

Little traveler

Czasami myślęże jesteśmy egoistyczni "ciągając" dziecko wszędzie ze sobą, spędzając godziny w podróży aniżeli na placu zabaw - zawsze w pogoni za swoimi marzeniami i wizjami, a nie tego małego człowieka.
Za każdym razem jednak jestem zaskoczona, jak łatwo nam to przychodzi, jak szybko On się w nowym miejscu odnajduje i jak bardzo z tego korzysta. Wtedy się uśmiecham i wiem, że warto.
Chcieliśmy tak.
Na wszystko inne przyjdzie swój czas.


 

30.05.2016

just for a moment...

Przeklinałam to miejsce będąc nastolatką. 
Teraz, wciąż nie wyobrażam sobie życia tutaj, jednak patrzę przez trochę inny pryzmat niż 10 lat temu. 
Najbardziej lubię to miejsce, kiedy Koty wyjeżdżają a Myszy mogą w spokoju ... robić swoje.
Tydzień na wsi zakańczam zatem kawą i kocem na balkonie, niedoczytaną książką i wysypką na całym ciele.
A w tle burza, słońce, burza... i ta niewinna lekkość dziecięcej radości.


01.05.2016

Join my day # 2

Obudzeni słońcem- zapowiada się dobry dzień. Czasami nie musisz nawet wstać, by wiedzieć. Tegoroczna majówka wypada ciut niekorzystnie, szczególnie, że w Niemczech tylko 1. maja jest dniem wolnym- także dzisiejsza niedziela. Mam wielki sentyment do weekendu majowego, czasy sięgające jeszcze przed dzieckiem i ślubem...weekendy spędzane zazwyczaj nad Bałtykiem, jeszcze jako chłopak-dziewczyna lub narzeczeni...

W tym roku morze przekładamy na inny raz, a poranek zaczynamy cytrynką. Sezon szparagowy rownież otwarty. Nie potrafię powiedzieć ile kg przez dość krótki czas zjadamy....mogłabym codziennie. Uwielbiam. Czekają na nas świetne przepisy! Can't wait.

Nie udało się do końca wypić w spokoju cytrynki, jak nagle łóżko obsunęło się w dół. Szkoda, że nikt nie uchwycił naszych zdziwionych min. Na szczęście leżeliśmy w trójkę, bo zapewne przez dłuuuugi czas musiałabym słuchać opowieści, jak to będąc w ciąży zarwałam łóżko. :)





Od paru dni chodziła za mną sałatka, a jej przygotowanie zajmuje chwilę. W międzyczasie akcja łóżko, śniadanie, lekki makijaż i wyskok na mszę.

Południe witamy dobrymi humorami. Zabieramy się za bananowe ciacho, miksujemy szejka i czas na wyczekaną zabawę. Jedni bawią się w strażaków - a brzuszkowy domownik w piłkarza :) 
Urządzanie balkonu przekładamy na wieczór, słońce wygrywa i ruszamy w długą.





W mieście mamy akurat Street-Food-Festival. Tym razem zlokalizowany nad Renem stwarza piękny klimat. Do tego pogoda, muzyka w tle i żaglówki. Chwilo trwaj, choć jedzeniem nie trafiliśmy.
Wieczorem balkon; dziwnie po tak długiej przerwie móc znów korzystać z tego miejsca. Słońce nas nie opuszcza, ale to jeszcze nie jest TO.

Junior śpi. Mąż twardo "balkonuje". A ja delektuję się po prostu ciszą i zachodzącym słońcem...dobry był to dzień.


------------
Join my day # 1

24.02.2016

Join my day #1

Już długo chodził za mną ten pomysł, za długo, bo dla własnego świętego spokoju postanowiłam po prostu wypróbować trochę inny rodzaj wpisu - a nóż mi się spodoba :)
Będzie to najzwyklejszy dzień z możliwych, w sam raz na taki start...


Wtorkowy ranek przywitał nas szaro buro, za oknem śnieg z deszczem po prostu aż się prosił, by zostać w łożku. Z trzylatkiem jest to wręcz niemożliwe. Po aktywnym i zapracowanym poniedziałku, postanowiłam więc przeorganizować wtorek i zostać w domu. HomeOffice jest również niemożliwy jak przed chwilą wymienione spędzenie dnia w łożku, dlatego pierwsze co i zanim świat się tak naprawdę obudzi, ubieramy ciepłe skarpety i prosto do kuchni - po ciepłą wodę z cytryną, imbirem i melasą.
Czynność którą robię prawie codziennie... Rownież nie zamieniłam słoika na szklankę, uwzględniając ładniejsze prezentowanie się na zdjęciu ;) Prawda jest taka jaka jest...staram się na czczo uzupełnić płyny, a po litrowym słoiku wiem co/ile wypiłam.

I tak chodzę z tym słoikiem z kąta w kąt. W zależności od dnia, oczywiście.
Ścielimy łóżka, ogarniamy przestrzeń, wietrzymy. Z pełną świadomością piszę w liczbie mnogiej, skoro "ogonek" mi we wszystkim towarzyszy.

Zanim siądziemy do śniadania mija sporo czasu.
W ciągu tygodnia jemy owsiankę na mleku roślinnym z owocami, nasionami chia i dużą łyżką oleju lnianego. 
W tle 'The Piano Guys'. Tak mi dobrze.

Im pózniej tym bardziej wir poranka łapie nas w swoje objęcia. Gramy, bawimy się. Kiedy Junior układa puzzle mam czas by zrobić szybki, lekki makijaż i porobić coś w domu. W międzyczasie błogie (prawie) nicnierobienie- jeśli z dzieckiem jest to w ogóle możliwe. Stawiałam na odpoczynek, więc tak też było.



Popołudniu pijemy kawkę i ruszamy na spacer pozałatwiać drobne sprawy.

Po powrocie czeka na nas już Tata. Radość ogromna, bo w końcu ktoś pobawi się autkami. Ja mogę naprawdę w wiele rzeczy się bawić, ale to takie bezmyślne jeżdżenie autem mnie drażni. Bezmyślne z mojej strony rzecz jasna, bo Junior ma swój plan. W tą ulicę nie wolno, parkować nie wolno, samoloty latają tak i tak.  A gdy cierpliwości mu do mamy braknie, wyciąga domino. Bo wiadomo, że ułożone klocki stanowią super trasę do jeżdżenia... autami ;)

Dziś szybki obiad - pity!

Kiedy chłopacy mają swój "quality time", ja mam chwile na przeglądnięcie internetu. Zbliża się wiosna...strasznie nie lubię zakupów odzieżowych. Niezależnie od pory roku....
Jedyne co polepsza humor to słońce, które zachodząc chciało się jeszcze przywitać. Czekam z utęsknieniem na wiosnę by móc rozpocząć sezon balkonowy.

Mama na sporcie - a myszy rajcują. Junior jest w niebiosach, z nowo nabytym autkiem (tak się kończą męskie zakupy) i idzie słodko spać.

Później niż zwykle, mamy czas dla siebie. Ja edytuję posta a małżonek robi swoje. Bywa i tak, każdy wieczorami próbuje nadgonić swoje sprawy.
Zabrali nam internet, jest i tak wystarczająco późno, więc żegnam się na dziś i jeszcze na chwil parę zanurzam nosa w grubą książkę.




Dobranoc.

23.10.2015

happy b.

Chciałabym w jakiś sposób zatrzymać ułamek tego, co towarzyszyło mi tego dnia.
Tą energie i szczęście. 
Bo właściwie to uświadomiłam sobie:
Jestem szczęściarą- mając zdrowie, takich chłopaków, rodzinę i garść bliskich sercu osób.


11.04.2015

Dwulatek

Tyle radości i szczęścia. Głęboka wdzięczność i miłość
A to dopiero/aż dwa latka. 
Junior pasuje do nas tak, jakby od zawsze już z nami był

We are a team. 

02.01.2015

2014/15

Wdzięczna za to co mam i bez większych podsumowań lub nowych postanowień, przewracam pierwszą kartkę w pustym kalendarzu.




23.10.2014

...bo samemu źle.

Należę do tych, które nie potrafią spać same w pustym łożku. I choć mam małe stópki, które się w nocy do mnie pod kołderkę skradają, zasnę dopiero wtedy, kiedy On wraca z pracy.




24.08.2014

morning date with LUCY

Nadal nie wiem co mysleć o filmie. Po jakimś czasie ta cała historia zaczeła mnie męczyć. Choć (nasunieta) myśl, że wykorzystujemy jedynie 10% naszego umysłu, daje powody do zastanowienia...
Ale nie w tym rzecz.
Wiem jednak, że bez wahania poszłabym jeszcze raz, bo w kinie traci się poczucie czasu. Pora dnia w ogóle nie odgrywa roli.
Spędzasz niedzielny poranek na randce i tylko to w tym momencie się liczy.


14.05.2014

skórzana...

Kłamałabym mówiąc, że odkąd jest z nami dziecko, wszystko jest wciąż takie same.
Jaka to poniekąd ironia, że akurat taki skarb- jako największa radość dwójki, potrafi postawić związek do góry nogami! 
Mimo wszystko i mimo tego, kolejny rok- nowy akapit, moży być jedynie lepszy!