06.04.2012

przed-świątecznie

Czekamy na nasze pierwsze wspólne Święta sam na sam w naszym domku; sprzątamy, szykujemy, pieczemy. 
Nie jedziemy ani do jednych ani do drugich Rodziców, jedynie co to odwiedzimy Babcię. To dlatego, że my zostaliśmy u siebie a moi wyruszyli do Polski. 
Pospolite życzenia 'spokojnych i radosnych Świąt' nabierają innej barwy. Pierwszy raz odczuwam ten spokój w każdym tego słowa znaczeniu. Jest inaczej- i choć odczuwamy brak tych rodzinno-domowych zakątków, to cieszymy się na te swoje małe tradycje, które "pichcimy" tu.

05.04.2012

things

Wczorajsze spotkanie ze znajomą u której się ZAWSZE coś dzieje, teraz jak nigdy przed potwierdziło mnie w myśleniu, że 'głupi ma zawsze szczęście!' - A nie jest tak? Nie znacie takich osób? 

Dzisiaj żeby nie było nudno, w pociągu zamiast mieć święty spokój na własne pokręcone myśli- dosiadły się dwie osoby, które bez wachania i z entuzjazmem opowiadali sobie historie minionej imprezy i jakie to jest 'nudne' mieszkać w mieście. Rozmawiali głośno, luzacko,  byli nadmiernie pobudzeni. Nie wiem czy chcieli się nawzajem sobą zauroczyć czy co- ok- tylko zdala ode mnie proszę! Stwierdzam, iż nie lubię ludzi, nie lubię 'takich'. 

Nie bedę się wgłębiać w rozmowę dwóch dorosłych ludzi, którą miałam zaszczyt posłuchać siedząc przed nimi w autobusie:
- "Może oglądnelibyśmy film?"
- "A może tak przy filmie?" - "A może w wannie?"
- "Wiesz, jestem nieśmiały" - "Nie chciałem się kąpać z moją eks."
- "Z Którą? B.? Ah, ona jest przecież brzydka!"

Od wtorku zaczynam dalsze studia- nie mogę się wręcz doczekać tych autobusowo- pociągowych konwersacji. Bo ja mam takie szczęście... 


Od jutra będzie bardziej świątecznie- obiecuję! :)

03.04.2012

Medina

Na dobry początek dnia.
- Medina 'You an I'


01.04.2012

tu a tam

Przyłapuję się, że w ciągu dnia przeliczam czas na 'tamtejszy'.
Dokladnie wiem, co bym właśnie w danej chwili robiła.
Jeszcze łapiemy wspomnienia garściami, by nie zapomnieć tych chwil za szybko.


Chrupiemy drugiego (i ostatniego) kokosa którego przywieźliśmy- jest mokry i ma niesamowicie dobry smak- a skorupkę dostanie Coco jako pamiatkę do akwarium ;)
Patrzymy na zdjęcia, które już w ramkach wiszą na ścianie, nacieszają oko i budzą wspomnienia. 
I choć wiosna za oknem koloryzuje świat swoimi barwami, to my chcielibyśmy chociaż na dzień wrócić sobie tam...
I tak spędziliśmy weekend, bez pośpiechu lub gości. Nadrobiliśmy domowo-filmowe zaległości; było fajnie i śmiesznie. Uwielbiamy ten wspólny czas w naszym własnym domku.

29.03.2012

first time II - spotkania

Moja 'druga połowa' z czasów studiów przyjechała nas odwiedzić.
Kiedyś mieszkałyśmy 2 lata razem, teraz ostati raz widziałyśmy sie pół roku temu.
Tak już jest- jesteśmy 'duże'. 
Wspominamy, śmiejemy się, nadrabiamy zaległości.
Jest tak jak zawsze, może nawet i ciut lepiej.
I choć jesteśmy takie różne uzupełniamy się bezwarunkowo.
Już od zawsze.

27.03.2012

z cylku; paranoia

Nie jestem z tych, która w sklepie, na urlopie lub obojętnie gdzie na tej ziemi zaczepia Polaków pytaniem "ojej wy też z Polski?"
Nie da się ukryć, że Polacy są wszędzie. Spotykałam ich na ulicy, w sklepie obok, w Londynie, na Wiezy Eiffla, na zamku w Zagreb i na plaży w Samanie- i  nie mówię tego wcale złośliwie. Tak samo mogę twierdzić, że wszędzie są Niemcy i Francuzi - nie wspominajac już o Chinczykach.

I jak już dojdzie do przywitania, obojetnie gdzie - nigdy nie miała miejsca taka rozmowa jak tu:
- "A Państwo skąd przyjechali" pytam po chwli z ciekawości, chcąc się dowiedzieć czy mieli bezpośredni lot , czy i gdzie przesiadkę, ile godzin lotu.. itp.
- "Z Toronto, wy też??"
- "My z Polski"
- "Tak z Polski POLSKI??!!"
- "Emm.. tak." odparłam zdziwiona.
- "To Polaków już stać na wycieczki tutaj?!"
Byliśmy tak zaskoczeni tym pytaniem, że całkowicie zapomniałam o tym, że w ogóle nie miałam ochoty na tę rozmowę.
- "Jak widać to TAK. W zeszłym tygodniu była również para z Wrocławia."
Zaskoczenia i zdziwienia w jej oczach (choć zasłonięte okularami) nie dało się nie zauważyć.
- "To wy zapewne na Honeymoon. Pierwszy raz na karaibskiej wyspie? Na 7 nocek?" / Więcej pytań nie mogła zadać?/
- "Na 10. Dużo dziś chmur, prawda?" Chąc dyskretnie zmienić temat.
- "Ah, aż na 10!!!" - pierwszy raz odzywa sie również jej Mąż: "Taka pogoda jest tu normalna, tu jest RAINFOREST! Byliśmy w listopadzie w Punta Cana i tam jest sucho, bez chmur, only sun."

I jak się wyrwać z takiej rozmwowy?? Gdy następne pytanie brzmi:
- "Tak tylko z ciekawości, ile kosztuje taka wycieczka z Polski?" 
-  "Oh na pewno z 2000 dolarów, jak nie więcej!" odpowiedział jej Mąż.

W tej oto chwili, nie znaliśmy się nawet 5 minut.


26.03.2012

first time I

W weekend po raz pierwszy odwiedzili nas na nowym mieszkaniu rodzice z siostrą Pana Męża.
Intensywne 3 dni na zwiedzaniu i odwiedzaniu.
Popołudniowe kawki na balkonie.
Dominikańskie cygara, picie z kokosa i tajlandzki obiad.
Kiedy rodzice poszli spać, jak małe dzieci do 6 nad ranem szeptaliśmy sobie swoje historie.
Było inaczej, bo było u nas. Ale zarazem bardzo fajnie.
I do tego ta cudowna wiosenna pogoda, która na każdym kroku nas rozpieszczała.

I mam wrażenie, ostrożnie twierdząc, że takie właśnie weekendy pozwalają na poprawę/zbudowanie niejednej więzi... Obym się nie pomyliła.

A jutro? Kolejne odwiedziny i pierwsze razy... cdn. :)