Wczorajszy poranek zaczął się jak każdy inny, nie pomyślałabym jednak, że jeden telefon od Pana Męża podczas przerwy obiadowej wystarczy, aby reszta dnia była pod znakiem 'psiuniuni'.
I co ja na to poradzę, iż być właścicielką takiego własnie psa, jest jeszcze moim dziecięcym niespełnionym marzeniem. Otóż Pan Mąż zapytał się (jakby chodziło o zrobienie zakupów) czy nie chcielibyśmy się rozglądnąć za naszym małym marzeniem?! Ogólnie już w grudniu, moglibyśmy odebrać takiego małego szczeniaczka i powiekszyć naszą rodzinkę. Jest wiele plusów i minusów. Jak ze wszytskim. Jest to wielka odpowiedzialność, z którą wiążemy się następne lata. Jestem świadoma pracy i czasu, które takie zwierzątko potrzebuje. Ale ile radości i miłości zyskamy przez niego...jest moim zdaniem bezcenne. Wydaje mi się, że nie będzie nigdy odpowiedniej chwili na taką decyzję. A to brak miejsca, a to praca, a to dzieci, a to wygoda, a to podróże i własny egoizm. Jakby nie moża było tego powiązać ze sobą. Jestem teraz akurat w domu, jest nas dwóch, mieszkanie 'przed drzwiami', chcemy cieszyć się życiem - więc czemu nie?! Mogłabym się rozpisywać...
Cieszę się jednak, iż jesteśmy z Panem Mężem tego samego zdania, że do prawdziwego rodzinnego domu razem z dziećmi należy również pies. Wcześniej czy później, wiem, że spełnimy sobie oba marzenia.
 |
| (zdj.znalezione) |