31.03.2016
17.03.2016
no control
Niech mi nikt nie mówi, że początek tego roku nie jest dziwny. Emanuje wydarzeniami (nie tylko pozytywnymi), mniej lub bardziej pozbawia nas pewnej kontroli. Miesza i sprawia, że pewnych spraw lub osób po prostu nie da się nadgonić. Tym samym dzieją się przecież cudne rzeczy, te codzienne, za które trzeba i chce się być wdzięcznym.
A tu nagle połowa marca. Jakiego marca pytam się, kiedy w mojej głowie co najmniej jest dopiero luty. W powietrzu nie tyle co wiosna ale myśl, że czas niemiłosiernie ucieka. Nie wiadomo do cholery, gdzie mu tak nagle spieszno.
A ja nadal nie wiem, czy słuchać rozumu czy serca.
I czemu to właśnie szczególnie na ludziach (i samym sobie) można się najbardziej zawieść?!
13.03.2016
Autumn/Winter favs -beauty-
Czuję wiosnę na każdym kroku.
Choć mam jeszcze ciepłą kurtkę - wiatr potrafi, mimo słońca, nieźle zawiać (chwała za duże, ciepłe kaptury) - to wiosenne zmiany od tygodni pukają do drzwi, wchodzą oknami by rządzić się własnymi prawami. Słońce, zachody i coraz dłuższe wieczory- welcome back.
Kolejne odkrycie ulubieńców jest jesienno-zimowe, z racji, że nie nazbierało się w sumie za wiele, by ich rozdzielać.
- Jesień/zima to czas na Hypnotic Poison, zawsze jest i będzie- od lat ten sam. Po letnich miesiącach cieszę się jak dziecko kiedy mogę do niego wrócić.
- Przez ostatnie miesiące towarzyszyły mi również dwie pomadki, które musiały zawsze być w torebce. Obawiałam się, że używając codziennie pomadkę z limitowanej serii Kiko (piękny wiśniowo-śliwkowy kolor) nie doczeka się zimy. "Na szczęście" w grudniu przerzuciłam się na ciemno koralową pomadkę z Benecos, którą uwielbiałam już w zeszłym roku i tak obie przetrwały do wiosny...powoli zmieniam tonacje, ale cieszę się, że je jeszcze mam.
- Jeśli chodzi o podkłady to odkąd pamiętam zawsze mam z nimi jakiś problem, szczególnie z doborem odpowiedniego koloru. Stawiam na wyrównanie kolorytu z lekkim kryciem - ma powstać taki naturalny "glow" (szczególnie zimą) - niby za dużo nie wymagam ;) Z podkładem Dr. Hauschka miałam już jedno podejście z ich pierwotną wersją, co skończyło się wielkim nieporozumieniem. W zeszłym roku wprowadzili nową edycję, więcej odcieni i inne "obietnice". Pożyczyłam od Mamy na wypróbowanie (czytaj:podkradałam) i tak już przy nim zostałam.
- Emulsja do twarzy Dr. Hauschka nie jest typowym jesienno-zimowym faworytem, ponieważ używam jej mniej lub więcej przez cały rok. Aczkolwiek nie wyobrażam sobie ostatnich miesięcy bez tego małego cuda, który w swój sposób nawilża i stymuluje skórę twarzy. W ostatnich miesiącach mieszałam z rożnymi olejkami lub kremami aby był bardziej "treściwy". Latem używam solo. Perełka.
- Lubię emulsję do mycia twarzy Alterry. Jest delikatna i przez swoją niby-mleczną konsystencję odpowiednia na jesienno-zimową pielęgnację. Makijaż oczu zmywam w tym okresie olejem kokosowym, który jednocześnie nawilża okolice oczu. Taki duet oczyszczania twarzy sprawdził mi się idealnie.
- Maska oczyszczająca Sylveco była miłym zaskoczeniem. Bardzo wydajna a peeling sprawia, że buzia jest gładka, oczyszczona jak i w swój sposób odżywiona. Trafiony prezent :)
- Last but not least- tusz do rzęs. Wieczny problem. Never ending story. Choruję, kiedy muszę kupić nowy. Tak jak w innych dziedzinach stawiam na naturalne/nie testowane na zwierzętach eko-kosmetyki to szczególnie tusz do rzęs sprawia mi największy kłopot w znalezieniu odpowiedniego zamiennika. Albo się kruszą, ciężko aplikują, albo po prostu nie spełniają oczekiwań- do tego nie kosztują akurat mało, więc wnerwa mam podwójnego. Wokół Miss Manga Mega Volume chodziłam całe ostatnie lato. Mam swoje zasady....jednak chwilowo robię tu mały wyjątek, jestem zmęczona szukaniem. Bardzo polubiłam efekt, który ten tusz daje, takiego szukam. Kupiłam ponownie.
29.02.2016
26.02.2016
You're not you
Tak jak nigdy, lista filmów do obejrzenia nie ma dna...tylko wolnych wieczorów brak.
Kino 2015/2016, mam nadzieję, zaskoczy niejednym trafem.
Na mojej film-liście pozycja z filmem "Nie jesteś sobą" nie zalicza się do rodzaju łatwych i przyjemnych.
Nie musi.
24.02.2016
Join my day #1
Już długo chodził za mną ten pomysł, za długo, bo dla własnego świętego spokoju postanowiłam po prostu wypróbować trochę inny rodzaj wpisu - a nóż mi się spodoba :)
Będzie to najzwyklejszy dzień z możliwych, w sam raz na taki start...
Wtorkowy ranek przywitał nas szaro buro, za oknem śnieg z deszczem po prostu aż się prosił, by zostać w łożku. Z trzylatkiem jest to wręcz niemożliwe. Po aktywnym i zapracowanym poniedziałku, postanowiłam więc przeorganizować wtorek i zostać w domu. HomeOffice jest również niemożliwy jak przed chwilą wymienione spędzenie dnia w łożku, dlatego pierwsze co i zanim świat się tak naprawdę obudzi, ubieramy ciepłe skarpety i prosto do kuchni - po ciepłą wodę z cytryną, imbirem i melasą.
Czynność którą robię prawie codziennie... Rownież nie zamieniłam słoika na szklankę, uwzględniając ładniejsze prezentowanie się na zdjęciu ;) Prawda jest taka jaka jest...staram się na czczo uzupełnić płyny, a po litrowym słoiku wiem co/ile wypiłam.
I tak chodzę z tym słoikiem z kąta w kąt. W zależności od dnia, oczywiście.
Ścielimy łóżka, ogarniamy przestrzeń, wietrzymy. Z pełną świadomością piszę w liczbie mnogiej, skoro "ogonek" mi we wszystkim towarzyszy.
Zanim siądziemy do śniadania mija sporo czasu.
W ciągu tygodnia jemy owsiankę na mleku roślinnym z owocami, nasionami chia i dużą łyżką oleju lnianego.
W tle 'The Piano Guys'. Tak mi dobrze.
W tle 'The Piano Guys'. Tak mi dobrze.
Im pózniej tym bardziej wir poranka łapie nas w swoje objęcia. Gramy, bawimy się. Kiedy Junior układa puzzle mam czas by zrobić szybki, lekki makijaż i porobić coś w domu. W międzyczasie błogie (prawie) nicnierobienie- jeśli z dzieckiem jest to w ogóle możliwe. Stawiałam na odpoczynek, więc tak też było.
Popołudniu pijemy kawkę i ruszamy na spacer pozałatwiać drobne sprawy.
Po powrocie czeka na nas już Tata. Radość ogromna, bo w końcu ktoś pobawi się autkami. Ja mogę naprawdę w wiele rzeczy się bawić, ale to takie bezmyślne jeżdżenie autem mnie drażni. Bezmyślne z mojej strony rzecz jasna, bo Junior ma swój plan. W tą ulicę nie wolno, parkować nie wolno, samoloty latają tak i tak. A gdy cierpliwości mu do mamy braknie, wyciąga domino. Bo wiadomo, że ułożone klocki stanowią super trasę do jeżdżenia... autami ;)
Dziś szybki obiad - pity!
Kiedy chłopacy mają swój "quality time", ja mam chwile na przeglądnięcie internetu. Zbliża się wiosna...strasznie nie lubię zakupów odzieżowych. Niezależnie od pory roku....
Jedyne co polepsza humor to słońce, które zachodząc chciało się jeszcze przywitać. Czekam z utęsknieniem na wiosnę by móc rozpocząć sezon balkonowy.
Jedyne co polepsza humor to słońce, które zachodząc chciało się jeszcze przywitać. Czekam z utęsknieniem na wiosnę by móc rozpocząć sezon balkonowy.
Mama na sporcie - a myszy rajcują. Junior jest w niebiosach, z nowo nabytym autkiem (tak się kończą męskie zakupy) i idzie słodko spać.
Później niż zwykle, mamy czas dla siebie. Ja edytuję posta a małżonek robi swoje. Bywa i tak, każdy wieczorami próbuje nadgonić swoje sprawy.
Zabrali nam internet, jest i tak wystarczająco późno, więc żegnam się na dziś i jeszcze na chwil parę zanurzam nosa w grubą książkę.
Dobranoc.
10.02.2016
Brooklyn
Mówi się, że każdy aktor ma swoją rolę życia.
Ponoć dla Saoirse Ronan to właśnie główna rola w filmie "Brooklyn" mogłaby być przełomowa.
Niezależnie od tego, nie potrafię opisać, jak bardzo podoba mi się ten film.
Abonnieren
Posts (Atom)
_Movie_Poster.jpg)

