01.05.2016

Join my day # 2

Obudzeni słońcem- zapowiada się dobry dzień. Czasami nie musisz nawet wstać, by wiedzieć. Tegoroczna majówka wypada ciut niekorzystnie, szczególnie, że w Niemczech tylko 1. maja jest dniem wolnym- także dzisiejsza niedziela. Mam wielki sentyment do weekendu majowego, czasy sięgające jeszcze przed dzieckiem i ślubem...weekendy spędzane zazwyczaj nad Bałtykiem, jeszcze jako chłopak-dziewczyna lub narzeczeni...

W tym roku morze przekładamy na inny raz, a poranek zaczynamy cytrynką. Sezon szparagowy rownież otwarty. Nie potrafię powiedzieć ile kg przez dość krótki czas zjadamy....mogłabym codziennie. Uwielbiam. Czekają na nas świetne przepisy! Can't wait.

Nie udało się do końca wypić w spokoju cytrynki, jak nagle łóżko obsunęło się w dół. Szkoda, że nikt nie uchwycił naszych zdziwionych min. Na szczęście leżeliśmy w trójkę, bo zapewne przez dłuuuugi czas musiałabym słuchać opowieści, jak to będąc w ciąży zarwałam łóżko. :)





Od paru dni chodziła za mną sałatka, a jej przygotowanie zajmuje chwilę. W międzyczasie akcja łóżko, śniadanie, lekki makijaż i wyskok na mszę.

Południe witamy dobrymi humorami. Zabieramy się za bananowe ciacho, miksujemy szejka i czas na wyczekaną zabawę. Jedni bawią się w strażaków - a brzuszkowy domownik w piłkarza :) 
Urządzanie balkonu przekładamy na wieczór, słońce wygrywa i ruszamy w długą.





W mieście mamy akurat Street-Food-Festival. Tym razem zlokalizowany nad Renem stwarza piękny klimat. Do tego pogoda, muzyka w tle i żaglówki. Chwilo trwaj, choć jedzeniem nie trafiliśmy.
Wieczorem balkon; dziwnie po tak długiej przerwie móc znów korzystać z tego miejsca. Słońce nas nie opuszcza, ale to jeszcze nie jest TO.

Junior śpi. Mąż twardo "balkonuje". A ja delektuję się po prostu ciszą i zachodzącym słońcem...dobry był to dzień.


------------
Join my day # 1

27.04.2016

The Dressmaker

Jeden z tych filmów, po którym kompletnie nie wiedziałam czego się spodziewać.
Nie. 
Źle.
Myślałam, że wiedziałam i grubo się pomyliłam.






26.04.2016

Babymoon

Jestem wdzięczna za taki przebieg ciąży. Za możliwość aktywnego podróżowania jeszcze na tym etapie. 
I choć urlop był w ciut innym klimacie, to bardzo po naszemu.


11.04.2016

A.

Dużo czasu minęło od ostatniej rozmowy. Jeszcze więcej od ostatniego spotkania. 
W międzyczasie obawy, że tego dużo nie da się przeskoczyć

Ale życie zaskakuje. Niespodziewanie spotkanie, serdeczne objęcie i świadomośćże nic a nic się między nami jednak nie zmieniło.

01.04.2016

Autumn/Winter favs -food-


Weekendowe wspólne śniadania w domu lub poza nim, kończą się zazwyczaj późnym przedpołudniem- niekiedy przerywane nudzącym się już dzieckiem. 
Samo rozmawianie o zdrowym odżywianiu sprawia mi sporą radość. Dużo na ten temat czytam, wprowadzając większe lub mniejsze zmiany, a jeszcze tyle można się douczyć. Stało się to nieplanowanie poniekąd moją małą pasją.
Nie o tym jednak mowa..

Ulubionych "typowych" posiłków nie będzie wiele, bo takich po prostu nie było.

Zacznijmy od sezonowych owoców i warzyw. Jestem ziemniakową dziewczyną - bardzo lubię pieczone w piekarniku i mogłabym jeść taką wersję parę razy w tygodniu. Jesienią dominuje również pieczona dynia. Granat był także hitem jesieni, musiał zawsze być w domu. Odpręża mnie bardzo(!) obieranie i "wydłubywanie" pestek...



Dzień zaczynam od ciepłej wody z cytryną i imbirem - wersja zimowa. Z chęcią piłam od razu cały litr.
Zawsze w domu- lub w torebce- wafle ryżowe polane gorzką czekoladą. Takie niby nic, ale zarówno dobre w podróży lub do popołudniowej kawy. Coś "słodkiego" dla Juniora, lub na szybko dla niespodziewanych gości. 



Olej kokosowy jest całorocznym ulubieńcem. Zrewolucjonizował naszą kuchnię. Od trzech lat rządzi i szczerze, nie potrafię wyobrazić sobie gotowania bez tego cuda. Używam do podsmażania, do szejków, smaruję kanapki (wyeliminowałam masła/margaryny) - a jego właściwościom można by poświęcać o wiele więcej uwagi. Smarowałam nim noworodka, olejuje włosy. Nie no, prawdziwy "allrounder" :)
Cieszę się bardzo, że udało mi się zarazić nim rownież swoje otoczenie. Litrowy słoik starcza nam na ok.3 miesiące. 

Sushi...zawsze i wszędzie. Choć tej zimy stosunkowo często gościł u nas na talerzach. Mąż ma do tego rączkę, a cała procedura stała się rodzinną atrakcją na spędzenie zimowych popołudni razem. Junior jest rownież wielkim fanem i wcina ochoczo.
Mój ulubiony zestaw to ogórek, avocado i krewetki w sosie teriyaki.